Czym się różnił Szevek od Stanisława Lema?
Stanisław Lem, Ursula K. Le Guin, Listy
W końcu przeczytałem książkowe wydanie korespondencji, którą prowadzili między sobą Ursula K. Le Guin oraz Stanisław Lem w latach siedemdziesiątych i na początku osiemdziesiątych (nigdzie nie jest wspomniane, co się działo później, tylko między wierszami można się domyślać, dlaczego nie ma kolejnych dat).
Z wszystkich dotychczas wydanych tomów korespondencji (chociaż nie czytałem tego z korespondencją z Ewą Lipską); zarówno jeśli chodzi o Sławomira Mrożka i Michaela Kandela, to właśnie ta mała krótka książeczka jest najciekawsze z punktu widzenie kogoś, kogo bardziej interesuje TWÓRCZOŚĆ LITERACKA niż osoba twórcy.
Zdaję sobie sprawę, że w związku z tym może to być dla większości najmniej interesujące; zwłaszcza, że dzisiaj w kulturze popularnej Lem jako twórca w zasadzie już nie funkcjonuje. Mamy Lema patrona coachingu, Lema filozofa, Lema Wielkiej Postaci, Lema patrona szkół, ogrodów i zakładów pracy, ale co on tam napisał, to już w zasadzie nie ma znaczenia. Dlatego tym bardziej miło jest poczytać sobie coś na temat jego twórczości.
Książka jest trochę jednostronna, bowiem sama Le Guin dopytuje Lema o jego książki nie wydane po angielsku ani francusku, a ten jej opowiada, co rzadko się zdarza w jego publicystyce, kiedy mówił wprost o swoich utworach, inaczej niż jako przykład tego, że był “jedynym geniuszem w kraju ślepców”.
Zaś Le Guin jako autorki mamy tutaj bardzo mało; za to jest Le Guin czytelniczka; Le Guin działaczka; Le Guin zajmująca się rynkiem wydawniczym; Le Guin matka, żona i amerykanka. Jeżeli wcześniej uważało się ją za niesamowitą i mądrą osobę, to tylko można się w tym utwierdzić, jeśli zaś miało się Lema za egotycznego buca, o bardzo niskim poczuciu własnej wartości, no cóż, zdanie też się nie zmieni.
Dużo tam jest rozmów o amerykańskim fandomie, podejściu do czytelników, refleksją na temat tego, że nic się nie czyta, nie ma z kim porozmawiać o literaturze, że konwenty są straszne itd. Miło wiedzieć, że Stare Dobre Czasy trzymają poziom.
Podobnie poruszany jest tam temat życia po obu stronach Żelaznej Kurtyny. Mamy listy wysyłane do i z Krakowa, w których o wielu sprawach Lem nie chciał pisać, i listy z Wiednia, w których ulewało mu się i głośno komentował sytuację twórców. Ciekawie za to też było się dowiedzieć, że amerykańska korespondencja idąca do “drugiego świata” też podlegała cenzurze, przy czym bardzo długo było to całkowicie tajne. Ale potyczki z agentami, wydawnictwami, recenzjami i problemy z kolejnymi książkami oglądamy zarówno z naszej strony jak i u hamerykańców. Choć przyczyny zupełnie inne, to problemy dokładnie te same.
Myślę też o tym, że właściwie moglibyśmy potraktować Lema jako alegorię Szeveka, bohatera “Wydziedziczonych”. Wprawdzie sam Lem nigdy nie zdecydował się polecieć za Atlantyk i nie oglądał tego innego świata na własne oczy, tylko poznawał go poprzez literaturę i prasę, to jednak robi wrażenie takiego człowieka, który nie jest w stanie się odnaleźć w żadnym w dwóch światów. W komunizmie nie jest dobrze, gdyby nie zły stan zdrowia i rodzina, to należałoby uciekać jak najdalej, ale ten kapitalizm wcale nie jest dla twórcy taki cudowny. Nawet jeśli jako “uznany autor ze wschodu”, Lem mógłby być przyjmowany dokładnie tak jak Szevek na Urras; prowadząc wykłady uniwersyteckie i próbując realizować swoje cele.
Można się zastanawiać, czy nie mamy tutaj do czynienia właśnie z historią alternatywną. Tylko czy to my jesteśmy alternatywą do Ekumeny, czy Ekumena do nas? Na to już nie odpowiem.


Książka jest pełna przypisów - każde nazwisko, każdy cytat czy obcojęzyczne wtrącenie, każda sytuacja, która może wymagać objaśnienia, wszystko zostało rzetelnie opisane i objaśnione w przypisach (aż za dokładnie chwilami..Wiem, kto to był Tolkien,Wells i Verne, dziękuje bardzo!).
Czytałam po kawałku, bardzo miła lektura.
Muszę się przyznać, że to jest odrobineczkę nudne….Sprawy z przeszłości, ostatecznie, autorzy już nie żyją…Ale warto!
Z drugiej strony co mamy czytać, korespondencje George'a Martina z wydawcą?
Dawaj książkę!
Dawaj kasę!
Chomik